Napisane przez: Kacper | czerwiec 22, 2007

Tour de Sulejów (relacja Kacpra)

Rozczarowałem się osobiście tą wycieczką.Wyobrażałem ją sobie w ten sposób:

Przemkniemy przez las i wieś budząc popłoch.Ludzie uciekną do kościoła,kury przestaną znosić jaja a krowy zaczną dawać mleko w tubce kakaowe.Ale nie.Było inaczej.
Zaczęło się dobrze,bo wyjazd spod szkoły,przystanek na rondzie,spotkanie z Krzyśkiem i wyjazd pod dom Damiana.Tam Agata spowodowała przestój smarując się olejkiem czy czym tam.No ale wyruszyliśmy przez las, pierwsze piachy, kawałek asfaltu i jesteśmy w Barkowicach!

Tam po przejechaniu kilkuset metrów pierwszy poważny problem. Widok ten spowodował,że zadrżało moje serce, i niemiłe wspomnienia wypłynęły z samego dna podświadomości (w zasadzie to się śmiać zacząłem,a niezastąpiony Michał miał jeszcze ochotę robić zdjęcia)

Po zdecydowaniu się na ostateczny kierunek jazdy dotarliśmy nad wodę. Ale to NIE BYŁ Zalew Sulejowski,lecz inny zbiornik.Damian postanowił przepłynąć na drugi brzeg,zaś my postanowiliśmy schować mu ubrania w krzakach i zajadając prowiant i popijając wodę,którą jeszcze mieliśmy, popatrzeć jak on pływa.

(zajadam,w tle zaś rower Maćka)

(Damian wynurza się z wody.Kojarzy mi się to z tym obrazkiem:

hehe.wtedy jeszcze było zabawnie.)
Wciąż odpoczywając oddaliśmy się ulubionemu hobby:stwarzaniu zagrożenia.

W dalszą drogę udaliśmy się dookoła zbiornika,który przepłynął Damian.Po przeprawie przez lasy i piachy dotarliśmy na tamę.Jakoś tak.

Na tamie zatrzymaliśmy się na zdjęcia i żeby popatrzeć gdzie zatrzymamy się znów,żeby odpocząć.I skorzystać z plaży/wody.

 

Na zdjęciu nie ma Michała (który robił to zdjęcie) oraz Maćka (który chyba jest za Damianem).
Na plaży plażowaliśmy,opalaliśmy się,wchodziliśmy do wody,Damian podawał piłkę jakimś ludziom i ogólnie mieliśmy niezły ubaw.Naprawdę.

 

Michał naprawdę nie umie zachować się na plaży.


Krzysztof zaś, z właściwą sobie grację i taktem wobec kobiet,niczym prawdziwy gentleman (dżentelmen) namówił Agatę na kąpiel. “Woda jest fantastyczna” mówił.

Więc wyruszyliśmy dalej,opaleni,wysuszeni i wypoczęci.Zgubliśmy szlak, znaleźliśmy go,przejechaliśmy przez błoto,popchaliśmy rowery przez piach i przeniesliśmy rowery przez rzekę!

 


Jak Pudzian.Spacer cyklisty.Brakuje tylko zionących ogniem aligatorów i hostessy w bikini siedzącej na rowerze.

Dalszą drogę pamiętam jako piach,piach,piach.Pchanie roweru po piachu,ciągnięcie roweru po piachu, pchanie roweru po piachu pod górę, ciągnięcie roweru po piachu pod górę, pchanie roweru po piachu w słońcu i ciągnięcie roweru po piachu w słońcu.Nie mogliśmy narzekać na brak urozmaicenia.

 

 

 

Hehe.Fajnie to wygląda.Postój gdzieś w lecie.Ile musiałem walczyć,żeby ustawić te dwa zdjęcia obok siebie.Łojezusie elektryczny.

Dotarliśmy do Zarzęcina,gdzie mogliśmy wreszcie dać upust swojej radości z powodu,że wieś,że sklep,że ludzie,że woda zdatna do spożycia,że lody z zamrażarki.Każdy tą radość okazał na swój sposób.

 

I odpoczęliśmy tam trochę.Po przeprawie składającej się z piachu i stękania dotarliśmy do Sulejowa,gdzie spotkaliśmy Agnieszkę,a stamtąd dojechaliśmy jakoś do Piotrkowa, w Poniatowie skręcając w las i przez las dojeżdżając na Wierzeje.
Było naprawdę super.
Kończąc pragnę podziękować Michałowi,Maćkowi,Krzysztofowi,Damianowi,Agnieszce,Marcie i samemu sobie za to, że daliśmy radę i zawsze byliśmy gotowi pchać swój rower po piachu.


Odpowiedzi

  1. Relacja dla tych co się nie chce czytać: wyjechali o 8, wrócili o 16.30, o 17 był wykąpany a jak padł o 18 to akurat wstał (znaczy się, został zrzucony przemocą) o 8 rano następnego dnia na zakończenie roku…
    :)

  2. Wspaniały opis Kacper ;) Nic dodać nic ująć! No może po za tym, że większość zdjęć została zrobiona przez moją osobę ;)

  3. a Agacie to nie dziękujesz???

  4. własnie kacper zapomniałes o agatce :D


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie